-
Szczegóły
Rodzaj literatury:
FantasyFormat:
121x195, skrzydełkaWydanie:
PierwszeLiczba stron:
236ISBN:
978-83-8423-584-3Rok wydania:
2026 -
Opis
Przed starciem z brutalną siłą zła módl się nie o siłę, lecz o geniusz i odwagę
Każdego ranka Maria stacza ciężką bitwę z pokusą, by nie podnosić się z łóżka, a najchętniej zakończyć życie. Wszystko się zmienia, gdy w czasie zajęć na studiach otrzymuje nietypowy temat pracy zaliczeniowej: ma napisać o Michale Sędziwoju, renesansowym alchemiku i jednym z najbardziej tajemniczych uczonych w historii.
Im głębiej Maria zanurza się w jego historię, tym bardziej Sędziwój przestaje być tylko obiektem jej badań. Przenika jej myśli i sny, pozostawia ślady prowadzące coraz dalej ścieżką, na której prawda i mit zaczynają się przenikać. Droga wiedzie ku wielkiej tajemnicy, nieprzebranemu bogactwu oraz bezgranicznej potędze, które desperacko chcą posiąść również bardzo źli ludzie.
Na poznanie tajemnicy alchemika trzeba jednak zasłużyć. Każdy kolejny trop rodzi bowiem więcej pytań niż odpowiedzi, a odróżnienie szaleństwa od prawdy staje się coraz trudniejsze.
Strażnik Gerhard Schmidt gnał w górę po schodach, skacząc po kilka stopni. Tusza utrudniała mu szybkie poruszanie się, więc porzucał na schodach elementy uzbrojenia, które zsuwały się z brzękiem.
– Kapitanie Bergmann! Kapitanie Bergmann! – wrzeszczał, zbliżając się do drzwi dowódcy straży.
– Czego się tak drzesz, durniu?! – Zaspany oficer stanął w drzwiach w samych lnianych gaciach i szlafmycy.
– Nie ma go! – wydusił strażnik, z trudem łapiąc oddech.
– Kogo nie ma?!
– Tego Polaka nie ma!
– Sendivogiusa?! Bredzisz, Schmidt! – Kapitan rozbudził się w jednej chwili. – Przecież ten więzień jest pilnowany bez przerwy, zamknięty w celi bez okien, a klucz od kraty mam tylko ja. – Zaprezentował wiszący na szyi duży żelazny wytrych.
– On… On… warzył coś w tym swoim kotle i… nagle zniknął na naszych oczach, kapitanie… Została tylko jego lutnia i ubranie… – Strażnik Gerhard Schmidt był wyraźnie przerażony, a kapitan Cristian Bergmann zaczął podejrzewać, że ten koszmar może być prawdą i, co gorsza, za chwilę właśnie on będzie musiał poinformować o tym księcia Fryderyka.
