„Te i Mo” Tomasz Młot
Te jest dziewczynką o której nie dowiadujemy się w powieści zbyt dużo, ponieważ pierwsze skrzypce gra tutaj Mo. Jednak z tego co tam widzimy, jest to wyalienowane dziecko o bogatej wyobraźni, to ona organizuje większość przygód, jakie spotykają nastolatków. Mieszka ze swoją babcią w dzielnicy o złej reputacji, całe swoje dzieciństwo czekając na matkę, która wyjeżdżając obiecała po nią wrócić. Jest bardzo mądra, pełna uczuć. Jedną z charakteryzujących ją rzeczy są wielkie torby, które szyje jej babcia. To właśnie one w pierwszym momencie zwracają uwagę Mo, gdyby nie to, nigdy by dziewczynki nie zauważył. Jednak Te skrywa wiele sekretów, jednym z nich jest postępująca choroba. Czy uda jej się zaznać odrobiny szczęścia i towarzystwa? Czy zdąży uzmysłowić chłopcu jego wielką misję bycia Przewodnikiem? I czy rozkocha w sobie Mo?Po przeczytaniu lektury nie powiedziałabym, że jest to zdecydowanie literatura dziecięca. Wtopione w tekst aforyzmy, próbujące ukazać prawdziwe wartości pozwalają nam zapomnieć o wybujałej dziecięcej treści, a zamiast tego skłaniają do refleksji. Jest to książka, która zdecydowanie pobudza wyobraźnię i nawet jeśli ktoś jest dorosły, to nie powinno stanowić to problemy, bo w każdym z nas jest dziecko. W niektórych momentach treść wywoływała smutek, w innych podziw, a niekiedy nawet pojawiała się złość. I myślę, że o to chodzi w książkach, muszą wyciskać z nas wszystkie uczucia, byśmy nigdy nie zapomnieli o ich istnieniu. Bardzo kibicowałam parze dobranych przyjaciół, by ich uczucie rozwinęło się i poleciało, przynosząc szczęście. Zakończenie niestety pozostawiło lekki niedosyt, mogę jedynie snuć domysły na temat dalszej historii. I właśnie teraz moja wyobraźnia pracuje na najwyższych obrotach, by wymyślić najprzyjemniejszy scenariusz. Książkę polecam, jako lekturą lekką, przyjemną i uruchamiającą wewnętrzne dziecko, które od czasu do czasu należy wypuścić, by nie zgniło.


